Biurokracja pruska w roku 1903.

Droga przez mękę czyli petent w urzędzie.

Każdy z nas, prędzej czy później jest skazany na kontakt z urzędem.  Nabyte w tych okolicznościach doświadczenie , pozwala nam chwalić lub krytykować działanie urzędu i zatrudnionych w nim urzędników . Wielu  z nas narzeka na sprzeczne naszym zdaniem sformułowanie obowiązujących przepisów i rozporządzeń.  Z kolei inni są zadowoleni z szybkiego i bezproblemowego załatwienia sprawy.   Zadajmy  sobie pytanie:  a jak te sprawy były rozwiązywane przed stu laty.  Czy maszyna biurokratyczna sprzed stu laty była łaskawsza dla ówczesnych petentów,czy też  wiele  się w tej materii nie zmieniło.

Strona 1 Wniosku Oskara Meissnera

Strona 1 wniosku Oskara Meissnera    

Możemy to porównać i sami wyciągnąć wnioski  po prześledzeniu załączonego do postu pisma mistrza murarskiego Oskara Meissnera.  Oskar Meissner właściciel firmy budowlanej złożył w dniu 27 maja 1903 roku do zarządu policji w Grudziądzu, napisany na papierze firmowym, wniosek  o udzielenie mu zgody na przebudowę sklepu znajdującego się  w obiekcie przy  ul. Kwidzyńskiej 14.  Do wniosku zostały dołączone akta działki gruntowej spod w/w adresu, stosowne rysunki przebudowy obiektu oraz obliczenia statyczne w podwójnym wykonaniu . W prawym górnym rogu pod datą wniosku znajduje się pieczątka magistratu, potwierdzająca wpłynięcie wniosku w dniu 25 maja 1903.  Wniosek jest podpisany przez szefa firmy Meissnera i potwierdzony jego pieczęcią.

Krótkie wyjaśnienie dotyczące adresata wniosku.  Pruskie prawo administracyjne  stanowiło, iż organami regulującymi kwestie budowlane były Urzędy Policji Budowlanej  (Baupolizeiämter). Urząd ten miał swoją siedzibę w magistracie miejskim. Zadaniem policji budowlanej  było udzielanie ,w myśl obowiązującego wtedy prawa budowlanego ,zezwoleń na budowę nowych obiektów, ich remonty, przebudowę czy też wyburzenie.  Funkcjonariusze policji budowlanej kontrolowali również czy prace budowlane nie odbiegały o tego co określono w projekcie budowlanym  i czy nie powstawały obiekty budowane „na czarno” czyli bez zezwolenia urzędu.

Strona 2 wniosku Oskara Meissnera

Strona 2 wniosku Oskara Meissnera

Znajdująca się poniżej pieczątki O. Meissnera  adnotacja informuje nas o dalszych losach podania. Jak wynika z treści adnotacji, na posiedzeniu Magistratu Grudziądza w dniu 11 czerwca 1903 roku, zezwolenia nie udzielono.  Przyczyną tego była  rozbieżność pomiędzy projektem przebudowy a obowiązującym przepisem . Otóż  lico ściany przebudowanego budynku wychodziło poza linię perspektywy , utworzoną przez ściany frontowe stojących już tam budynków.  Adnotacja  z datę 4/6/03  , znajdująca się w lewej dolnej części strony 1  była prawdopodobnie podstawą do odrzucenia wniosku.  Poniżej tej adnotacji zapis  z datą 10/6/03 mówi  o skierowaniu wniosku  do rozpatrzenia na sesji magistratu.
Na stronie 2 pisma Meissnera nie odnalazłem piśmiennego potwierdzenia uzyskania zgody na roboty adaptacyjne w budynku.  Może znajdowały one się na innym arkuszu i nie zachowały się do dzisiaj. Jednakże  na tej stronie  w lewej górnej części w adnotacji datowanej  na 12/6/03 widnieje zapis, iż wnioskodawcy może uzyskać pozwolenie na prowadzenie zaprojektowanych prac adaptacyjnych. Potwierdza to również parafa z 20/6/03. Stało się to za pewnie po natychmiastowym skorygowani  zakwestionowanej części projektu.  Poniżej określona jest wysokość opłat urzędowych w wysokości 7 marek. Ostatnia adnotacja w dole lewej strony
z 25/6/03 mówi ,że  na prośbę ustną zatwierdzono stan  obiektu w stanie surowym niczego nie kwestionując. Oczywiście także tu, powołując się na poz.II8 zarządzenia o opłatach podstawowych poproszono wnioskodawcę o uiszczenie opłaty w wysokości 5 marek.  W przyłożonej w górnym prawym  rogu pieczątce w pkt.1 mowa jest o ateście przejęcia budowy  w stanie surowym. Pkt.2 informuje o przekazaniu informacji o wysokości opłat, zaś pkt. 3i4 informują o lustracji obiektu po 14 dniach.Ostatnia parafa na tej stronie nosi datę  30/6 i jest najprawdopodobniej datą zamknięcia tego postępowania administracyjnego.
Reasumując możemy stwierdzić, że rozpatrzeniem wniosku  firmy budowlanej Meissnera,  pruscy urzędnicy byli zajęci przez  35 dni. Proponowałbym, aby każda z osób czytających ten post ,odpowiedziałby sobie na pytanie:  Ile dni  potrzebowaliby współcześni urzędnicy na rozpatrzenie takiego wniosku dzisiaj.

Roman Wróblewski

 

 

 

 

 

 

Będziemy wdzięczni za Twój link do tego artykułu.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Może zainteresuje Cię także :close