Średniowieczny Grudziądz – życie codzienne cz.3

 

 

 

W tym odcinku przeczytają Państwo kilka słów na temat szkolnictwa, szpitali a właściwie kościołów szpitalnych, pochówku i rozrywki mieszkańców a także kar wymierzanych za przewinienia.

System nauczania był w czasie średniowiecza bardzo prostym systemem. Dziecko dostawało zwykle drewnianą tabliczkę z woskową wkładką i rylec za pomocą, którego uczeń wypisywał litery. W określonym czasie, musiała zostać wyryta w tabliczce określona ilość liter. Jeśli uczeń nie był na tyle szybki aby poradzić sobie z tym zadaniem, spotykała go kara. Dzieci bogatszych mieszczan uczęszczały do szkół, natomiast dzieci z biedniejszych rodzin raczej takiej szansy nie miały i już w wieku ośmiu lat zaczynały pracę. Często była to pomoc w warsztacie ojca lub kogoś z rodziny. Oficjalne szkolnictwo w mieście było szkolnictwem, na poziomie podstawowym, kościelnym, jako, że to właśnie kościoły w owych czasach odpowiadały za zakładanie szkół.

Kościół stary czarno-białySzpitale, czy też kościoły szpitalne zakładane przez zakon miały na celu opiekę na chorymi. Zakon krzyżacki w swojej tradycji miał za zadanie zakładanie takich właśnie placówek. Jedna z nich przeznaczona była dla trędowatych, druga zaś dla podróżnych. W każdym mieście w którym stacjonował zakon, takie placówki istniały pod wezwaniem św. Jerzego oraz pod wezwaniem św. Ducha. Jednak nie były to typowe ośrodki szpitalne w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Kościoły szpitalne, z racji choćby swojej architektury nie były bardzo dużymi obiektami. Ilość miejsc była bardzo ograniczona. W okresie średniowiecznym zachorowalność a co za tym idzie umieralność byłą bardzo wysoka. Bardzo często zdarzało się też tak, że osoby trafiające do takiego szpitala kładło się w jednym łóżku z zakaźnie chorymi, co sprzyjało rozszerzaniu siedliska choroby. Przy bramie toruńskiej, znajdował się przynależny do takiego kościoła szpitalnego niewielki cmentarzyk, na którym chowano właśnie osoby, które zmarły w takim właśnie szpitalu. Jednak w Grudziądzu takich miejsc pochówku, może być znacznie więcej, ponieważ w trakcie wybuchu epidemii, kiedy umieralność wzrastała drastycznie, ludzi chowano gdzie się po prostu dało. Jednak w tym przypadku z dala od centrum miasta, i cmentarza głównego miejskiego. Dawało to między innymi szansę mieszkańcom miasta, aby ratować się choćby ucieczką z miasta, kiedy takie zagrożenie występowało.
Jednak większość pogrzebów odbywała się na cmentarzu przykościelnym.Fara 1921 Taki cmentarz znajdował się przy kościele p.w. św. Mikołaja. Wiadomo dziś jest o jeszcze jednym cmentarzu grudziądzkim, który znajdował się na terenie muzeum. Miejsca pochówku znajdowały się dookoła kościoła. Groby znajdowały się dość płytko aby po jakimś czasie, można było dokonać ekshumacji szczątków i zrzucić je w jedno określone miejsce. Wynikało to z niewielkiej ilości miejsca na cmentarzu przy kościelnym, a umieralność wówczas była dość duża. Na dziesięcioro urodzonych dzieci do piętnastego roku życia dożywało dwoje (może troje) !. średnia wieku natomiast to około 30 lat ! Krótko mówiąc śmiertelność zatrważająca z dzisiejszego punktu widzenia. Bogatsi mieszczanie, których było stać finansowo, dożywający słusznego wieku chowani byli na terenie fary. Jednak z czasem ta możliwość została ograniczona do minimum. Każdy taki pochówek pamiętajmy to kolejne uszkodzenie podłogi kościoła. Władze kościelne brały tę ewentualność pod uwagę, obawiając się szkodliwego wpływu na elementy konstrukcyjne kościoła. Z czasem tego typu pochówki zostały całkowicie zabronione. Jeśli wolno mi tak powiedzieć to „ulubionym” miejscem pochówku było miejsce jak najbliżej prezbiterium. W myśl „im bliżej miejsca świętego tym bliżej będę miał do nieba”. Na cmentarzu odbywały się również wszelkiego rodzaju imprezy, od spotkań par , popijawy do występów cyrkowców włącznie. W tamtych czasach w myśl dzisiejszego rozumowania nie istniały nagrobki jako takie. Jeśli już zahaczyliśmy o rozrywkę, to należy wspomnieć o publicznym karaniu winowajców.
W czasach średniowiecznych w Grudziądzu również stosowano tego typu karę jak i we wszystkich innych miastach w Polsce z tamtego okresu. Pamiętajmy, że wtedy ludzie nie dysponowali tak jak my dzisiaj wszelkimi nowinkami. Więc kiedy ogłaszano, że odbędzie się kara przy pręgierzu, ludność walnie się tam gromadziła. Karczmarze wystawiali swoje ławy, w najlepszych miejscach, aby zapewnić jak najlepszą widoczność. To w ówczesnych czasach miejsca dla tak zwanych VIP ów, dodatkowo płatne. Śmiało możemy powiedzieć, że kara czy też egzekucja publiczna to swojego rodzaju również i napędzanie rynku. Tego typu karanie za wszelkiego rodzaju przewinienia, świadczy o tym, że w tamtych czasach więzienia praktycznie nie istniały. Podchodzono do tego też od strony ekonomicznej, w skrócie „zawiniłeś to dla czego mamy jeszcze za ciebie płacić na twoje utrzymanie we więzieniu?”. Kodeks, tak zwane „Zwierciadło saskie”, które pojawił się w okresie późniejszym, praktycznie za każde przewinienie, przewidywał karę śmierci. Naturalnym jest , że kara ta wykonywana była przy użyciu różnych narzędzi. Wszystko zależało od statusu społecznego danego skazanego. Prostytucja również podlegała karze, jednak sposób jej wykonania był zgoła inny. Kobiety uprawiające nierząd, przeganiano wokół rynku, tarzano w smole, w piórach, zakładano beczkę, słomiany czepiec i wyrzucano przez bramę toruńską. Kara ta potocznie nazywana była „wydzwonieniem”. Po wyrzuceniu poza mury miejskie, kobieta automatycznie traciła ochronę prawna miasta. Kara „wydzwonienia” tyczyła się jednak tylko prostytutek, które wykonywały ten zawód na tak zwaną „własną rękę”. Pamiętamy zapewne, że obywatelstwo miejskie to była najcenniejsza rzecz jaką posiadali mieszczanie a jego utrata wiązała się utratą ochrony jaką dawało nam miasto. Prostytucja w okresie średniowiecza w Grudziądzu lecz nie tylko tu, podlegała ochronie miasta. Wszystkie te panie pracujące dla uciechy rodu męskiego były pod opieką kata miejskiego. Jednak zajmowała się nimi, jego żona. To ona sprawowała nad nimi pieczę i to ona rozliczała je z pieniędzy przed swoim mężem. To prawdopodobnie też żona kata miejskiego zapewniała za pośrednictwem swoich podopiecznych, bezpłatne uciechy rajcom miejskim oraz wszystkim wysokim dygnitarzom.
C.D.N

W następnym odcinku

Trochę o samych krzyżakach

Będziemy wdzięczni za Twój link do tego artykułu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Może zainteresuje Cię także :close