Obronili tramwaje (GP 20 sierpnia 2001r.)

Grudziądzka trakcja tramwajowa należy do najstarszych w Polsce, choć kilka razy niewiele brakowało do jej likwidacji. Ratowali ją mieszkańcy i pracownicy MPK i do dziś się z tego cieszą.

230483_406718639395328_1046347228_n

Pierwszy, konny tramwaj wyjechał na ulice Grudziądza 105 lat temu z inicjatywy 235 przedsiębiorców, chcących w ten sposób zapewnić wygodny dojazd gościom wielkiej wystawy rzemiosła Prus Wschodnich. Budowa 3 km linii tramwajowej, która połączyła dworzec kolejowy z terenami wystawowymi przy dzisiejszej ulicy Legionów trwała… 2,5 miesiąca. Trzy lata później po grudziądzkich ulicach jeździły już tramwaje elektryczne.

Przed wojną motorniczy tramwaju należał do elity finansowej miasta i zarabiał tylko trochę mniej niż maszynista. Nic dziwnego, że zawód przechodził  z pokolenia na pokolenie, tak jak w rodzinie Dulskich. Jednak już najmłodszy przedstawiciel tego roduWojciech zdradził tramwaje i przekwalifikował się się ostatnio na kierowcę autobusu – mówi Witold Muller, dyrektor i prezes Zarządu grudziądzkiego MZK.

Pracownicy i ich przywiązanie do firmy do dziś są jednym z największych atutów grudziądzkiego MZK. To między innymi oni aż 3 razy przyczynili się do uratowania miejscowej sieci tramwajów. Najtrudniej było tuż po wojnie. Sześciotygodniowe oblężenie miasta przez Armię Czerwoną i długotrwałe walki uliczne zamieniły sieć i tabor tramwajowy w wielkie pobojowisko.

Przywracanie tramwajów do ruchu trwało blisko 9 miesięcy. W tym czasie ekipy grudziądzkich tramwajarzy wyjechały po zdemontowane tory, sieć i części aż do Koszalina. (Kto dziś pamięta że istniała tam wówczas linia tramwajowa łącząca Koszalin z Mielnem).

Kolejne niebezpieczeństwo zawisło nad grudziądzkimi tramwajami w 1969 roku. Na zlecenie ówczesnych władz miejskich opracowano wtedy studium układu komunikacji zbiorowej, które wskazywało na konieczność likwidacji do 1980 roku wszystkich linii tramwajowych.

mpk4

W ten sposób tramwajów pozbyły się m.in. Olsztyn, Inowrocław, Białystok i Jelenia Góra. Grudziądzanom znów udało się uratować swoją trakcję, dzięki protestom oraz wytężonej pracy. Władze robiły wszystko, aby sieć tramwajowa umarła śmiercią naturalną. Wstrzymały wszelkie prace modernizacyjne. Zakazały zakupu jakichkolwiek części zamiennych i zamknęły most nad fosą, na trasie śródmiejskiej. Wszystko na nic. Aby nie dopuścić do likwidacji tramwajowych tras, przy pracach modernizacyjnych torowisk społecznie pracowali zarówno pracownicy zajezdni tramwajowej, jak i kierowcy autobusów, no i udało się… Przy okazji zaowocowało to dwukrotnym zdobyciem, w latach 1973 i 1975, proporca przechodniego dla najlepszego zakładu komunikacji w Polsce.

We wrześniu 1993 roku doszczętnie spłonęła zajezdnia wraz z całym zapleczem i 11 tramwajami. To był wielki cios dla zakładu i miasta. Jednak także tym razem wygrało w Grudziądzu przywiązanie do tramwajów. Dzięki wytężonej pracy ekip MZK oraz solidarności tramwajarzy z całej Polski, ruch „jedynki: wznowiony został już po 3, a „dwójki” – po 12 dniach. Zajezdnię odbudowano w 11 miesięcy. Zachowano przy tym zabytkowy wygląd budynku z 1912 roku.

POLECAMY

Na szczęście z pożogi udało się uratować blisko 100-letnią maszynę do wytaczania kół tramwajowych, która nadal jest niezastąpionym narzędziem remontowców – nawet przy naprawach najnowszych tramwajów sprowadzonych z 1997 r. z niemieckiego Mannheim.

Niemieckie GT6, choć używane, okazały się znakomitym nabytkiem. Kupiliśmy 8 sztuk tych wozów. Koszty eksploatacji są o 20-30 proc. niższe niż nowych polskich, a sprawność wyższa o 60 procent. Tramwaje te przechodziły w Niemczech 8-letni cykl remontów kapitalnych, podczas których uzupełniono je najnowszymi nowinkami techniki trakcyjnej – mówi Jerzy Jabłoński, kierownik grudziądzkiej zajezdni tramwajowej.

Wozy te bardzo chwalą też mieszkańcy śródmieścia, bo są dużo cichsze od polskich. Pomiary wykazały, że wytwarzają one zaledwie 52 – 55 dB, a polskie 85 dB. Są też bardziej niezawodne i rzadziej zjeżdżają na naprawy, przez co rocznie przejeżdżają aż około 85 tys. km, podczas gdy chorzowskie 805 N tylko około 35 tys. km.

253071_406793732721152_1055947433_n

Dzięki nim oraz sprowadzonym z Elbląga zabytkowym 5N i 5ND do grudziądzkiej zajezdni przez cały rok zjeżdżają miłośnicy pojazdów szynowych z całej Europy. A tak niewiele brakowało, by Grudziądz, tak jak wiele innych miast, pozbył się tramwajów na zawsze…

Marek Chełminiak

Gazeta Pomorska , 20 sierpnia 2001 roku…

Zdjęcia ze zbiorów Marcina Klassy

Przemysław Berliński

Będziemy wdzięczni za Twój link do tego artykułu.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress
Może zainteresuje Cię także :close